Z biegiem czasu zdałem sobie sprawę, że w praktycznie wszystkich miastach na świecie, z wyjątkiem SF, bogaci pragną zróżnicowanego systemu klasowego. Klasa bogatych wchodzi w interakcje tylko z bogatymi, klasa pracowników wchodzi w interakcje tylko z klasą pracowników, a jedyną klasą, która się tam miesza, jest klasa bogatych, gdy chcą pochwalić się jakąś sztuką, samochodami lub czymś innym. To jest po prostu kontynuacja średniowiecznej kultury chłopskiej, nic nowego w tym nie ma. To, co się dzieje, to klasa pracowników rozwija głęboką urazę do klasy bogatych (można to zobaczyć teraz w NYC) i wszelki postęp społeczny jest w zasadzie wstrzymany. Klasa bogatych radzi sobie z tym, unikając całkowicie miasta (wszyscy bogaci z NYC, a nawet klasa pracowników spędzają co najmniej 30% swojego czasu poza Nowym Jorkiem). Jeszcze raz, to nie jest nowe i ten cykl powtarzał się setki razy w historii. SF przyjmuje kontrowersyjne podejście, w którym bogaci aktywnie starają się wchodzić w interakcje z klasą pracowników i próbują uczynić więcej ludzi bogatymi, aby wszyscy mogli być w lepszej sytuacji.
299,01K